czwartek, 7 września 2017






sweather rainy day again 1.7

deszcz i zimno jak zwykle mnie nie zraziły,
poszłam do tesco po psie jedzonko i parę drobiazgów.
oczywiście pan przy kasie troszkę mnie zdenerwował swą mozolnością,
ale dzięki cierpliwości opanowałam to:p
wyszłam też z pieskiem, a teraz chyba się zdrzemnę;x

a wczoraj jedzonko indyjskie nad wyraz pyszne  
a wieczorem oglądałyśmy azję express

środa, 6 września 2017




dzisiaj deszczowo ma być cały dzień, oczywiście.
rano troszeczkę się obruszyłam, ale no powinnam odpuścić czasem..
ale humor i tak jest póki co na poziomie:p 1.7, nowa bluzka z lumpa.
no i wychodzę dziś znowu do ludzi. spotkanie z P. a wieczorem z mamą <3
nadrobię w indyjskiej to co osiągnęłam xd
ale trudno. jest zimno.

wtorek, 5 września 2017






idę dziś podciąć grzywkę, a wcześniej spotkać się z A.
uwaga krok - wychodzę do ludzi:p
jednak postanowiłam odliczać znów, bo mi się to nie podoba:c 
  42.4 mimo starań, ale dobra.
deszcz dalej pada.
a ja rano wypiłam smoothie ananasowo-pomarańczowe 
i zjadłam orkiszową muffinkę, którą wczoraj zrobiłam.
nie podoba mi się to wszystko.

poniedziałek, 4 września 2017






znowu deszcz. znowu sweter. znowu dom.
jeszcze 1,2kg. dzisiaj mam parę rzeczy do zrobienia. 
zaraz je sobie wszystkie wypisze. i popiszę w dzienniku.

niedziela, 3 września 2017




od wczoraj czuję się dobrze,
zrobiłam owsiane placuszki wegańskie na nowej patelni
a potem byłam z mamą w tesco,
zaraz jadę do dziadków na obiad :>
układam też i porządkuje kuchenne rzeczy <3
no i od jutra zrzucanie! tak troszkę c:

sobota, 2 września 2017

 


 sweather day
waga taka sama jak od dwóch dni, a więc chyba okej c;
deszczowy dzień, jednak mimo to miły -
małe zakupy w piotrze i pawle, lumpik, ciasto,
a potem z mamą sklepy - kupiłyśmy słoiki i patelnie <3
no i pyszne sushi i bułeczki chińskie!
a teraz jestem najedzona ale zadowolona c;

(zdecydowanie muszę udać się do fryzjera, bo grzywki nie mogę ździerżyć)

piątek, 1 września 2017




dzisiaj waga również miła!
do popołudnia miałam dobry nastrój
zaczęłam obrabiać zdjęcia z berlina,
zrobiłam też sobie nowe zdjęcia,
pojechałam do oliwy i spotkałam się z tatą,
poszliśmy do manekina, 
gdzie zjadłam tagiatelle naleśnikowe z dorszem i pietruszkowym pesto:>
no a potem mój nastrój się zepsuł.
a deszcz zaczął padać.