piątek, 18 sierpnia 2017





może to i lepiej że dzieje się jak się dzieje,
czasem lepiej poddać się biegowi zdarzeń.
włączając to nieudane plany.
póki co od rana oglądam zdjęcia z różnych wakacji.
mam nienajgorszy humor, zobaczymy co dalej
słucham the dead weather.
no i czekam na mamę, wieczór i jutro !!!

 
a wczoraj spontanicznie po spotkaniu z ł. i kupieniu 3 rzeczy w lumpku
poszłam na piechotę z pitkiem do taty! 
zamówiliśmy wycieczkę, pogadaliśmy, nie miałam najlepszego humoru.
ale dziś już jest lepiej no:p

czwartek, 17 sierpnia 2017






nie ruszyłam z miejsca, a włosy są jakieś fujowe;x
muszę przystąpić do radykalnych środków i udać się do fryzjera.
oj popełniam chyba wiele życiowych błędów,
ale no może o to chodzi.
no i nie podoba mi się, że nie ruszyłam z miejsca!


środa, 16 sierpnia 2017





43,4 znowuż. ale jestem zdeterminowana. osiągnę swój cel :>
niebo bezchmurne, słonko świeci. mogłam być w innym miejscu i czasie,
ale zdecydowałam zgodnie ze sobą, że tak będzie lepiej.
wczoraj zmotywowałam się do porządków, czytania, spaceru.
dziś chyba będzie podobnie.
idę popisać w dzienniku i słucham dawida podsiadło:p


wtorek, 15 sierpnia 2017




oj dzisiaj ciężkie nerwy od rana
ale podjęłam moją decyzję.
i jaka ona by nie była, to jest właściwa.
teraz mam chwilę dla siebie w domu.


poniedziałek, 14 sierpnia 2017





wczorajszy dzień był super!
pierwszy raz od dawna c:
do południa rolki, optymalnie ciepło, słoneczko.
potem indyjska knajpka i dorsz w sosie imbirowym <3
potem spacer nad morzem,
załatwienie spraw i kino na spontana <3
 płyta natalii przybysz i pokazywanie zdjęć
ogólnie przyjazna atmosfera i długie rozmowy
i super!

a dzisiaj słoneczko i zamierzam pierwszy raz w te wakacje założyć sandałki:p

niedziela, 13 sierpnia 2017




dzisiaj nie wiem jaka jest pogoda, niby słońce, a w zanadrzu chmury,
ale zobaczymy, póki co zostanę w tej sukieneczce.
spało mi się całkiem dobrze, znowu wróciłam do krótkiego rytmu:p
upiekłam sobie rano placuszki bananowe :> wyszły fajnie
przepis TUTAJ 

dzisiaj jeszcze nie wiem co dokładnie będę robić, ale zamierzam spędzić ten dzień miło!
dam radę :>
 

sobota, 12 sierpnia 2017




wróciłam! i udało się - 42,9 kg
ale generalnie nie lubię wyjeżdżać z domu,
ale jak wracam tak czy siak jest beznadziejnie.
nie odnajduję się.


sobota, 5 sierpnia 2017


no to w drogę!
niedługo do dziadków, a potem do zakopca
 
 

boję się, że to wszystko zniknie.
 tak szybko jak się pojawiło.

 

piątek, 4 sierpnia 2017




wczoraj kupiłam fajny sweter w lumpie
i nowe spodenki czarne, o takie mi chodziło.
idę w końcu na podcięcie grzywki dziś, bo 3 tyg minęły.

wczoraj spoko, ale jakoś nie chce mi się gadać.
dzisiaj słabo, wszystko leci mi z rąk i nie mam na nic ochoty.

czwartek, 3 sierpnia 2017





wczoraj dzień spokojny, udany i po mojemu.
teraz czekam na A. potem zobaczymy. 
nie lubię chyba jednak nic planować.
słucham so tied up cały czas. 
i nie mam humoru póki co :c a btw 43,7

środa, 2 sierpnia 2017




grzywka robi się trochę długawa ale nie mogę nic poradzić już raczej ;x
zaraz w końcu uwolnię się od konieczności noszenia zakrytych nóg xd
nie mam ochoty kontaktować się ze światem zewnętrznym!
i nie będę.
a i nie wiem jak to możliwe ale dziś kolejny rekord! c:

wtorek, 1 sierpnia 2017


  
najpierw ubrałam się tak, jednak było za gorąco,
po czym przebrałam się tak i nadal jest gorąco.



jestem potwornie zmęczona.
znowu się nachodziłam.
zdobyłam maliny i porzeczki.
upolowałam dwie rzeczy w lumpie.
wypożyczyłam dwie książki.
zjadłam vege rollo.
byłam na jarmarku i kupiłyśmy dwie przyprawy.
niech dziś się już skończy.
a jutro nie zaczyna.
plis.