niedziela, 23 lipca 2017



ciepły, fajny dzień.
z justą było superowo <3


a teraz wypiję herbatkę miętową





(to z wczoraj)
wyszłam dziś rano z psem i było idealnie -
ciepło, bez wiatru, bez słońca (w tym wypadku to dobrze) i cicho
dziś bez sprawdzania, wczoraj tylko dwa piwka, więc nie powinno być tragedii.

czekam na justę popijając herbatkę i zaraz wezmę się za sprzątanie bo wygląda to lekko tragicznie:p

środa, 19 lipca 2017




rano obudziłam się z lepszym humorem niż zasypiałam.
pojechałam do wrzeszcza pozałatwiać sprawy.
ostatecznie chyba za bardzo panikuję.
teraz jest 45 i mam to gdzieś idę ile będę chciała.

no ale teraz humor nie jest taki super
poszło mi oczko, 
jest mi zimno i martwię się ewentualnym brakiem wody
ja się nie rozumiem
jednakże dziś wyjazd do różnowa.


 a wczoraj był bardzo dobry dzień oprócz małej wieczornej rysy

wtorek, 18 lipca 2017





obudziłam się o 5.30, wstałam godzinkę później.
rano chłód mnie aż tak nie przeraża, ale teraz już mam rajstopki.
mój nastrój jest ruchomy, zobaczymy co się będzie działo

a wczoraj spacer w sobieszewie, gdzie zmarzłam, ale było ładnie
potem wizyta w salonie, a później z alą na pierogach <3
wieczorem jakiś film z keano reevesem haha

i ściągam to the bone :3

poniedziałek, 17 lipca 2017





no mogłoby być dziś cieplej, szkoda że nie jest,
ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. chyba.
ucieszył i zaskoczył mnie kolejny rekord, niektórzy mogą być załamani.
teraz mi jakoś nieswojo, ale zobaczymy co przyniesie dzień.

a wczoraj było cieplutko, miło i fajnie i się nachodziłam i padłam o 22.

niedziela, 16 lipca 2017






wczoraj było zagrożenie braku ciepłej wody, ale pojawiła się wybawiająco <3
dzisiaj w końcu się wyspałam! do 7.15 mimo paru przebudzeń:p
jest cieplutko i mogę wyjść bez rajstop, 50tka w ruch :D
nowy rekord 45,2 :3
no i jedziemy na wycieczkeeee




sobota, 15 lipca 2017




po powrocie do domu, po długim spacerze w sopocie
świeciło słoneczko i pogoda była piękna.
a teraz jestem już w bluzie i mam zamiar poczytać.
zaszyć się i schować




znowu obudziłam się wcześnie
świeci słońce, jest całkiem ciepło:>
a ja jednak muszę pocisnąć jeszcze bardziej


piątek, 14 lipca 2017


 

dzisiaj nie miałam kompletnie rano czasu by wejść na komputer!
nie mogłam spać, więc przed 7 poszłam z psem na spacer
potem zrobiłam serniczki z patelni, które nie do końca wyszły.
jako że mama i babcia wciąż spały postanowiłam kupić mąkę owsianą i drożdże 
i zrobić rogaliki z malinami i czarnymi porzeczkami.
mama podwiozła mnie na 10 min do fryzjera.
potem pojechałyśmy do lumpa, gdzie kupiłam tylko jedną rzecz..
na obiad brokuły (przynajmniej ja)
a potem na FETE. spektakl był super,
pogoda śliczna i nawet ciepła - nie założyłam kurtki (tylko sweterek) ;p
i pospacerowałyśmy przez długi czas po długiej;p

no ale teraz czuję się pełna po zupie, trochę zmęczona i nie do końca z siebie zadowolona :c
 

czwartek, 13 lipca 2017





rozpogodziło się mimo nocnego deszczu
tylko głupi wiatr psuje mi fryzurę:p
byłam u lekarza.. w sumie za wiele się nie zmieni :c
nowy rekord 45,5 :o co szokujące i dziwne
byłyśmy z mamą na małym targowisku
i mam porzeczki, maliny, truskawki i bób
i zaraz będę robić ciasto.
potem spotykam się z tatą, na surfburgera:o 
a po południu przyjeżdża babcia! 


środa, 12 lipca 2017





to z dzisiejszego poranka. 
pogoda była bardzo ładna i całkiem ciepła,
pojechałyśmy z mamą po 8 do wejherowa
ciekawe przeżycie:p
potem do sklepu i wyszłam na dłuższy spacer z pitkiem
a wieczorem ramen! 
eh nie lubię tego biodra no 

 

wtorek, 11 lipca 2017


 



boli mnie biodro
pomalowałam na niebiesko paznokcie
nie jestem zbyt głodna, 
ale dziś osiągnęłam swój cel :>
tylko szkoda, że jakoś tego nie czuję



poniedziałek, 10 lipca 2017




mój klasyczny ubiór postanowiłam założyć, gdyż dzisiaj jest ciepło <3
wczoraj też było. dobrze, że chociaż dwa dni są letnie:p
jak widać wróciłam do domu, u dziadków było miło.
mam już prezent dla taty - robię jeszcze tylko pralinki!
kupiłam też fasolkę szparagową
i pojedziemy z mamą do gdyni

 

niedziela, 9 lipca 2017



jestem u dziadków
wczoraj po maratonie dogorywałam sobie głównie
a dzisiaj byliśmy w orłowie.
póki co nic specjalnego się nie dzieje.


sobota, 8 lipca 2017




wczorajszy dzień jak najbardziej udany
maraton fajowski! super było z M. i wgl na filmach
tylko, że teraz waga mnie nie zadawala, brzuch mnie boli i wgl czuję się fuj
i boję się, że to nie minie :c
i lecę do dziadków!