środa, 23 maja 2018

 


 


a to dziś! 39.7, świeciło słonko, więc było milej.
to był generalnie dobry dzień, robiłam napisy do filmu (pamiętnik <3) i podobało mi się to i o dziwo już dziś je skończyłam! i wysłałam panu. tak więc, wszystkie zaliczenia mam z głowy c:
teraz ewentualnie powolutku będę działać z licencjatem c;
i gotowałam dziś sporo. na obiad kotleciki z botwinki, kaszy jaglanej, mąki z zielonego groszku i różnych ziół i pestek + sałatka, a na kolację - botwinkowe curry z rabarbarem i warzywkami.
pycha! i botwinka rządzi;p

wstawiłam też wideoklip swój na youtuba, także zapraszam!


 

wtorek, 22 maja 2018

a to z dzisiaj:



  


dopiero dziś po trzech dniach umyłam włosy:p
ostatnie poprawki klipu, byłam na uczelni też, na jednych zajęciach.
jakoś pogoda mi się niezbyt podobała, niby ciepło, ale zimno.
teoretycznie naprawiłyśmy z mamą internet, ale coś marnie to widzę.
zrobiłam na kolację makaron z pesto z botwinki:>
a i zrezygnowałam ostatecznie z pracy.
no i czuję się dziwnie. nie chcę mieć wyrzutów sumienia, że nic nie robię na zaliczenia.. ale jestem tak zmęczona.. jednakże! muszę pamiętać i sobie przypominać - że to moje życie, ważna jestem ja i to jak się czuję. no i wyżej dupy nie podskoczę c:
zadzwonię jeszcze do taty!
]






kolejne trzydniowe zaległości.
montowałam - dziś skończyłam w końcu! intensywny weekend z wideoklipem zakończony,
wkrótce efekt w internecie! te wyżej zdjęcia to z niedzieli, która była dziwnym i niezbyt dobrym dniem. znowu pies do dziadków, mnóstwo nerwów i płaczu. a w sumie niepotrzebnie :c
może to ze zmęczenia. nadal nie mogę odespać.


a to z wczoraj - kończyłam cały dzień montowanie, było ciepło dosyć.
 


 


sobota, 19 maja 2018

 





generalnie dzisiaj mam gorszy dzień. czuję się jak słoń. mimo, że obiecywałam sobie, że nie zamówię pizzy po wczoraj, nie wytrzymałam i zamówiłam także dzisiaj. i sama wpyliłam w ponad 3h dwie. więc super :c ale teraz ola (tak, mówię do siebie, to niedziwne)  - zero pizz aż do odwołania.
nie wiem co musi się stać bym znowu zjadła. koniec. nawet wegańskich. za dużo tego było ostatnimi czasy. a tak to dzisiaj montowałam znowu, ale gorzej mi szło. a potem potrzebowałam resetu i oglądałam seriale. skończyłam shadowhunters i dalej oglądałam ahs.
eh nie chcę na siebie patrzeć i trochę nie chcę jutra :c
nie chcę nic jeść. 

parę zaległości jak zwykle. nie mam czasu rankami, bo montuje wideoklip!
to z czwartku:


 

wtedy rano padało, ja byłam u lekarza, potem po psa, a potem montowałam.
wieczorem zjadłam popcorn i obejrzałam jakiś horror dziwny.

a to z wczoraj, gdy był całkiem super dzień:










dużo udało mi się zmontować, rano zjadłam truskawki. 
byłam sobie po classic yerba mate kofeinowy napój.
wieczorem zamówiłam pizzę, niestety nie wegańską :C
i w nocy jeszcze montowałam.


środa, 16 maja 2018



troszeczkę może ładniej to wyglądało, sukienka wygląda fajnie;p
dzisiaj świeciło słonko, dało mi energię do działania, pojechałam na uczelnię z kamerą i statywem:D
moje napisy na zajęciach zostały pochwalone i przedstawione jako modelowe haha więc miło!
pogadałam też z T. trochę i udałam się do jelitkowa tramwajem (skończyliśmy wcześniej!:>) 
no a tam w godzinkę na plaży ogarnęłam kolejne ujęcia, już najgorsze i ostatnie.
cieszę się, że się udało.. że pogoda dopisała jednak;p tak więc zostały mi ostatnie jakieś nagrania i montaż! ta kamera jest super!
miłe panie popilnowały mojego sprzętu, gdy poszłam do toi toia haha 
i pojechałam do avocado na spotkanie i lunch z tatą. zjadłam koteleciki pyszne jaglano-buraczane z puree i surówkami, mniam. 
po powrocie zrobiłam zakupy, aż w trzech miejscach (a nawet czterech xd) i zapasu mamy na długo!
a teraz  zgrałam film z dzisiaj, trochę spróbuję coś pomontować, po czym umyję się i pooglądam film z popcornem. jakoś mi się zachciało! c: jutro już nie trzeba jechać do tesco:>
 




to z wczoraj, trochę nerwów było, ale nakręciłam kolejny materiał w trawie;p
i zrobiłam zakupy w lidlu i byłam w pracy i zaprzyjaźniłam się z wiktorią.
praca pójdzie w wek tak zwany, a otwarcia galerii nie było;p tak więc długo tam nie popracuję;p
a wieczorem zjadłam dobry makaron w sosie dyniowym.